Autostopem do Włoch
Nareszcie udało Się dogadać z innymi domownikami. Pomimo różnych kłopotów, a szczególnie kłopotów z uzyskaniem wolnego, decyzja została podjęta. Jedziemy na do Północnych Włoch na dwa tygodnie na piękne wakacje. Wszystko wskazuje na to, że podróż odbędziemy tzw. okazją. Spowoduje to, że ilość bagażu będzie ograniczona, ale na pewno znajdą się tam aparaty fotograficzne, rurka, maska i kąpielówki.
Przejazd przez Niemcy, Austrię i Francję przebiegała absolutnie nadzwyczajnie. Kierowcy bardzo chętnie zabierają autostopowiczów, więc i nam powodziło się bardzo dobrze. Generalnie cywilizowane, czyste państwa z dobrą infrastrukturą drogową. Marzenie autostopowicza. A na dodatek znakomite parkingi na autostradach, na których śmiało można było rozbić namiot i do woli wypocząć.
Niestety ostatni etap podróży nie był już tak extra. Poruszanie się po prowincjonalnych bezdrożach okazało się nadzwyczaj bardziej skomplikowane niż jazda autostopem drogami szybkiego ruchu europy. Cały jeden dzień spędziliśmy na pustynnym pustkowiu, na którym nie było ani jednego drzewa, ani innego cienia. Jak na złość dopadł nas tam deszcz, a żaden z przejeżdżających kierowców nie miał ochoty żeby zabrać ze sobą przemoczoną parę.
Pogoda w pierwszym tygodniu była znakomita, świeciło słońce, wiał niezbyt porywisty wiatr, było rześko. Stopniowo jednak niebo zasnuły burzowe chmury i nie pozostawało nam nic innego jak tylko chodzenie po knajpach, co było dość kosztowne. W trakcie jednego z wypadów w knajpce zostawiłem torbę fotograficzną, w której znajdował się aparat Nikon D5000 i kompakcik Kodak, która po powrocie oczywiście się nie znalazła. Zginął więc sprzęt, zginęły też
wcześniej zrobione foty. Ogólnie wyjazd trudno uznać za udany, ostatecznie, ani fajnie, ani sympatycznie, ani tanio nie było. Do domu wróciliśmy w nienajlepszych nastrojach ogólnie skwaszeni, a przecież w wakacjach chodzi o to, żeby wypocząć, a nie się psychicznie umęczyć.
Tags: aparaty, aparaty cyfrowe, aparaty fotograficzne, podr